pieśń o żabce
(malus track)


Z braku gwoździa upadło królestwo

(Zbigniew Herbert)

i co z tym zrobić, żabko? deszcze w betonowej
sadzawce, w chrzcielnicy miasta. mokną ulotki,
kartki Pisma, rozmięka papierowa atrapa.

jest bowiem plac przy stadionie.     przestrzenny jak w okularach
3D ugięty asfalt.     żabko, taka krzywizna,
prawie cielesna i jeszcze pod skosem deszczu. a

na środku błysk, bo włącza się lustrzanka z kałuż
i stoi tekturowe pudło. chyli się.
jest bowiem plac, szeroki, po tym przekonaniu,

że oto mamy święty list, który potrafi
wylądować gdziekolwiek, więc i na powietnamskim
czy może postmurzyńskim lotnisku bazaru,

że jeszcze jest opowieść, która i w katastrofie
pozwala utrzymywać zdolność manewrową
większą, niżeli na „nie wiem”.     ale nie ma,

żabko. są za to słowa, chybione, które każą
uwierzyć w jakieś święto, gdy w górze się miele
niebo żeliwne, obrotowe i deszcz

dźwięczy jak skaleczone gwoździe.     jest straszna bajka,
że jeśli gwóźdź nas kocha, to nie wolno
wyjąć go z oka, pomóc rudej główce,

że żadnej nim się ludzkiej konstrukcji nie wzmocni.
żabko, jest mokra materia szarego placu i deszcz
ściera na niej opuszki, linie papilarne,

jakby na nieczytelnym braille’u. czasem wybija
się jeszcze na nadawczy rytm i wtedy pyta:
mógłby syn cieśli uczyć właśnie tego?

mogłaby być modlitwa do dwóch niepowiązanych
ze sobą belek? unoszącego się
w sąsiedztwie ciała? żabko, to się nie trzyma,

to paczy się, przemaka. to spada i deszcz
przybija to do ziemi.     lepiej już budować
coś bezdomnego, niechby i po kostki w wodzie,

niechby w królestwie bez gwoździa. on by to
prędzej zrozumiał, żabko.     pomocnik rzemieślnika,
człowiek z rękoma do drewna, sieci (otarcia, drzazgi),

a nie od konserwacji powierzchni płaskich, z niebem
kłującym ponad nimi. z rozmokłym papierem,
na którym ponoć plany, jak ma być. nie tak,

żabko, nie wciąż na dystans. bo i napowietrzne
miasto wtedy odłącza się i odlatuje,
kręcąc się jak pokrywka nad atmosferą, nad deszczem.

wir wciąga kartki, plany, po czym wszędzie
jest tylko oddzielenie. żabko, w tobie też,
przez rdzeń,     przez równie mokre place kręgosłupa.