to takie nagłe przetasowanie: karty
które dotąd nad głową grały w obojętne
pasjanse nagle układają się
w groźną strzałkę a ona wskazuje mi miejsce
nie w mieście poezji współczesnej to znaczy walki o oddech
lecz w pustym płucu mieszkania w pęcherzu pławnym
ryby tonącej w mleku i w płaczu nad rozlanym
panoramicznym blaskiem bo to on zamaskował
złe co przekonywało że go nie ma lecz teraz
niespodziewanie każe szukać wyjścia
z domu i ze wznoszonej w nim wczoraj organicznej
architektury w świt co się rozlewa
w górze
złą wodą która nawiedza mleczny pęcherz
i ryba tonie rysując promień koła
a ono się zamyka nie dotykając powierzchni
to takie małe przesunięcie na mapie
którym zdecydowanie oddzielasz nas od siebie
nie chciałaś o tym rozmowy więc ja z powietrza nad każdym
miastem odejścia i zdrady zrobię ci teraz odsłuch
który najpierw powtórzy cząstkowe wyjaśnienie
że wobec atmosfery wierzchniej powłoki świata
jesteśmy nagle inni bo ty robisz
wdech każdym napotkanym powietrzem kiedy
ja lepię wydech z tego co zgromadziły płuca.
i nie zapomnij o tym co widać tylko z góry:
że wobec stratosfery świata przezroczystej
powieki jedno z drugim powietrze jest to samo
więc żeby mi odlecieć jak pełny niezwiązany
balonik musiałaś najpierw zabrać je i nie oddać
by grawitacja w dole cicho zrobiła swoje