warszawie, zadarowi, zagrzebiowi, warszawie

inaczej tobie, miasto, samozapłon.
niskie syreny, jeszcze niższy rytm kucia

głęboko pod powierzchnią. inaczej tobie,
miasto,

pancerny kret-rurojad między przekładańce
infrastruktury. inaczej tobie dryf:

pod błotem ciemnym blatem w szufladzie adriatyku
zamknięte będziesz jako odpowiedź na „kursk”.

inaczej tobie, miasto, którekolwiek
zawiodłobyś nas teraz, dyslokacja.

inaczej twoim ulicom rybie procesje i śluz
inaczej twoim ludziom czarne, ciasne skafandry,

ciemne gogle na oczy, gdy światło ubiera
na siebie kolor skóry. kiedy się obnaża

a muzyka w powietrzu ciągnie się jak nitka
śliny.

pamiętaj, miasto, jeśli nas rozprowadzisz
nazbyt daleko w swym ciemnym roztworze

kwas ci w żyły, po kablach ogień i pornografia
w kanałach religijnych. bo święte jest tu, w ciele.