inaczej tobie, miasto, samozapłon.
niskie syreny, jeszcze niższy rytm kucia
głęboko pod powierzchnią. inaczej tobie,
miasto,
pancerny kret-rurojad między przekładańce
infrastruktury. inaczej tobie dryf:
pod błotem ciemnym blatem w szufladzie adriatyku
zamknięte będziesz jako odpowiedź na „kursk”.
inaczej tobie, miasto, którekolwiek
zawiodłobyś nas teraz, dyslokacja.
inaczej twoim ulicom rybie procesje i śluz
inaczej twoim ludziom czarne, ciasne skafandry,
ciemne gogle na oczy, gdy światło ubiera
na siebie kolor skóry. kiedy się obnaża
a muzyka w powietrzu ciągnie się jak nitka
śliny.
pamiętaj, miasto, jeśli nas rozprowadzisz
nazbyt daleko w swym ciemnym roztworze
kwas ci w żyły, po kablach ogień i pornografia
w kanałach religijnych. bo święte jest tu, w ciele.