pogańskie morze

pogańskie morze, całopalenie. w pokoju
dyszy klimatyzacja, za horyzontem afryka, pod podszewką

powietrza spacerują,
bogowie żaru.

nie,
nie mówią, że są dobrzy. nic o powszechnej łasce
powietrznej, która spada

jak wyrobiona strona gorących młotów.
mówią tylko:
daj skórę,
wyprawimy.

daj rękę, prawe przedramię,
na czerwoną opaskę.

sprzed metalurgii są.

kiedy ciało nie było mechaniczną plantacją
rdzawych poparzeń, rzeźbą spawaną ze złomu.

kiedy przynajmniej skórę zdzierało się samą,
nie dotykając duszy, nie dotykając duszy.

                    (Rodos, wrzesień 2011)