pomylona syrena
wyje
(Tadeusz Różewicz)
zdziwione głosy dzieci: tyle żywicy, drzewu
krew pobierali. tudzież mural z kotwicą.
w graf to przerysuj, oczko abstrakcji, w porównanie.
w słówko, słóweczko, które skurczyło się i kwili,
bo inaczej nie umie. cięcie. dzieci troszeczkę
podrosły, jedno bierze do ręki to czarne,
co mieszka w puszce i syczy, robiąc wydech.
kotwicę rysuje czarnym. przeskaluj to, oczko,
w graf, w drzewko decyzyjne. decyzja jest: reszta klaszcze,
wyobrażając sobie, że pod tynkiem wzbiera
fala czerwonej żywicy. przemilcz się słówko, słóweczko,
jeśli się teraz pomyślisz. bo widzisz, nie trafili
chłopcy z kotwicą. ślepo szorują po dnie
zasłanym gruzem.
gałązko, wykresie, dopełnienie
podziemnej części drzewa, które połamali,
wskaż, że chcą złowić krwawą dzielnicę, a jej nie ma:
tu, grzęznac w sierpień, w chaszcze nawigujesz, w piach.