Idziesz po schodach lekko i energicznie, dziwiąc się, ile szczegółów dostrzegasz. Ale dopiero na podwórzu orientujesz się, jak niesamowicie wzmogła się twoja percepcja. Widzisz, że zostało niedawno starannie zamiecione, dostrzegasz również, jak wiatr przeciskający się przez bramę zaczął nanosić cienką warstewkę kurzu. Gdy mrużysz oczy pod światło, przysiągłbyś, że na tej warstwie dostrzegasz ślady dwóch-trzech osób. Myślisz więc "dobra nasza, oby tylko dotrwać w tym stanie do pytań praktycznych". Tymczasem ciekaw, jakim ujrzysz dziś miasto, podążasz w stronę bramy. Za bramą - orientujesz się w tym natychmiast, choć nie wiesz jak, czy za sprawą zapachu, czy zawirowań powietrza - stoi kobieta. Nie wiesz, jakie zajęcie ją tu sprowadziło, ale na pewno jedno z takich, które panom z policji nie będą się podobać.


Dlaczego o nich pomyślałeś? Jeszcze w bramie, która wydaje się działać jak pudło rezonansowe dobrego instrumentu, bez wątpliwości rozpoznajesz docierający z daleka głęboki warkot silnika. Tu, o tej porze, może to być tylko policja. Wychodząc wiesz od razu, że szykuje się chryja. Wobec tego

Uznajesz, że nic tu po tobie. Szybkim krokiem podążasz w stronę kawiarni

Szepczesz kobiecie: buda po ciebie jedzie.