Uszedłeś może ze trzydzieści kroków, nim usłyszałeś pisk opon i odgłos szarpaniny. To wszystko było wiadome od początku. Nie przewidziałeś jednak, że kobieta, szarpiąc się z policjantami, zacznie nagle śpiewać, czy wyć raczej, piosenkę, którą pamiętałeś z dzieciństwa: Siała baba mak, nie wiedziała jak, a dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak... Od razu też rozumiesz, że brzmi to jak oskarżenie, i że ty jesteś tym, który nie powiedział.
Nie obchodzi cię to. Idziesz dalej.