muzyka z windy była pod prysznicem
muzyka z ciała była pomieszana
z wodą. gra się gitarze, gra perkusji, piętrom,
schodom potrójnych klawiszy, kablom, stołom mikserskim,
pisze technice, maluje farbie. pisze się
technice, ta jedna słucha, co poznajesz, kiedy
przedrzeźnia, zatrzymuje w trenowanym przez lata
punkcie zablokowanej zębatki, miejscu czkawki
i zająknięcia. muzyka, mówiłaś,
z windy, z supermarketu, weszła z tobą pod prysznic
w siłowni, ale nie grała wodzie, nie grała ciału, tylko
szarej membranie. bo tylko kocha się
czemu innemu niż narzędziom ciała.
reszta jest samozwrotna: gra się gitarze, perkusji,
potrójnym parapetom, okablowaniu sceny,
pisze się klawiaturze, programuje zadaniu,
śpi wygaszeniu tego wszystkiego i puzzlom
z ręki i głowy, z ust i karku. muzyka
już temu nie gra, grałaby samej sobie.