Do kościoła najbliżej jest przez tylną furtkę. W przelocie widzisz podwórze i plecy stróża, który jest zajęty zamiataniem i nie ma czasu ani ochoty, aby odwrócić głowę w twoją stronę. Po wyjściu na ulicę, które wygląda tak, jakbyś niespodziewanie wynurzał się z rozstępu w szarej ścianie, dostrzegasz po drugiej stronie lśniący nowością afisz.
Wiedziony ciekawością, kierujesz się w stronę afisza.
Zamyślony podążasz do kościoła.