Patrzysz na kredens i przypominasz sobie, że w nieco młodszych i bardziej sentymentalnych czasach trzymałeś tam pamiątki. Te z nazbyt szybko urwanego dzieciństwa i te z czasów młodzieńczej edukacji sentymentalnej. Lista tych drugich zaczynała się od zdjęcia dziewczyny w sukni z obnażonymi ramionami, zdjęcia opatrzonego w dedykację, w której dopiero po niejakim czasie nauczyłeś się dostrzegać wyrzut, bo brzmiała ona Na pamiątkę chwil spędzonych miło i nieśmiało. Potem się poprawiłeś: nie wyrzut to, a lekcja.
Lekcję tę zachowałeś wyłącznie w pamięci, bo większość pamiątek wyrzuciłeś pewnej nocy, do której wolałbyś nie wracać myślami. Mimo wszystko w tym miejscu i o tym czasie, z duszą wydatnie zmiękczoną alkoholem, czujesz się trochę nieswojo. Wobec tego
Zmieniasz zdanie i wychodzisz z mieszkania.
Jednak zmierzasz w stronę kredensu, aby zjeść ogórki.