Tego ci było trzeba. Ze smakiem zjadasz kilka ogórków, apetycznie trzeszczących między zębami, wypijasz także połowę zalewy. Organizm wie, co jest dla niego dobre, dlatego czujesz się lepiej już po paru pierwszych kęsach, chociaż z biochemicznego punktu widzenia na jakąkolwiek reakcję jest jeszcze za wcześnie. Prawda, mówili ci na studiach o efekcie placebo. Właśnie go obserwujesz w życiu codziennym.

Kiedy już chcesz odstawić słój na miejsce, przypominasz sobie, że w którymś momencie, kiedy byłeś zajęty pochłanianiem zawartości słoja, w głębi kredensu, przy samej tylnej ściance, coś błysnęło zapraszająco. Patrzyłeś tam przez szkło i przez mętną zalewę, więc nie wiesz, czy to jakiś drobiazg, czy efekt momentalnej gry świateł. O tym, że mózg może oszukać swojego właściciela, także pamiętasz. Może aż za dobrze.


Kac nastroił cię refleksyjnie. Sprawdzasz, czy coś tam jest

.

Nie interesują cię teraz drobiazgi. Pokrzepiony ogórkami decydujesz się wyjść na miasto.