i co zostanie? wiatr, trójwymiarowe
migracje piasku. weźmiesz to jeszcze? ruch,
sam szkielet ruchu. płynność, jak gdybyś kręcąc gałką
radia, w każdej pozycji trafiała na piosenkę
która w dodatku opowie to wszystko, tylko ciszej:
fosą wyrytą w piasku, dyskretnie tonącą
naklejką z gumy do żucia. i nic
nie będzie krzykiem, który się należy.
to się nazywa model. model nie uwzględnia
newsa, że jego autor się zaangażował
zatem biega z łopatką i ustawia plan,
zgięte plecy wystawia na wiatr, w którym leci
dron ze świętą kamerą. model został zwolniony
z tego, kto go ustawił, zanim piach go zeżarł,
by zaczął dyrygować spod spodu,
na leżąco.