Słyszysz na sali wielkie zamieszanie, hałas, stłumione śmiechy asystentów. Po chwili dociera do ciebie, jaką bzdurę palnąłeś. Przecież to, co przed chwilą mówił życzliwy ci profesor, zupełnym przypadkiem pokazywało absurd twojego pomysłu. Sekcja służy przecież zbadaniu organów wewnętrznych denata, a nie malowniczemu pocięciu jego skóry.
Przekrzykując hałas, profesor Kleist ogłasza: Niestety nie mamy tu wydziału bezczeszczenia zwłok. Innymi słowy, nie zdał pan. Żegnam pana.