- Proszę się nie bać, szybko się z tym uwiniemy! To niedaleko, zawieziemy pana dorożką najpierw, powiedzmy, do pacjentki, a potem zamówimy kurs pod samiutką akademię. No i zadbamy, aby nie był pan stratny. Po prawdzie lepiej, że pan nie jesteś jeszcze całkiem lekarzem, w ten sposób się rzecz całą załatwi znacznie ciszej, niż gdyby wzywać jakiegoś łapiducha w białym kitlu, co go niepowołane oczy w bramie albo na schodach zobaczą...

Spiskowiec mówi i mówi, rękę wciąż opierając na rękojeści rapiera. Dociera do ciebie, że to w istocie nie prośba, a żądanie. Dlatego zgadzasz się szybko, by mieć to już za sobą.