Nie masz watpliwości: to ciężki atak astmy. Pozostawiony samemu sobie pacjent najprawdopodobniej się udusi. Wiesz, że któryś z was powinien wykonać tracheotomię, to jest po prostu rozciąć leżcemu tchawicę, ale obawiasz się reakcji tłumu, który może wziąć ciebie za nożownika i zlinczować.
Bez słowa wyciągasz z kieszeni nożyk, który może od biedy posłużyć jako skalpel.
Mówisz profesorowi nerwowym głosem: "Astma. Tracheotomia. Ale tutaj, przy ludziach?"