- No właśnie o tę wiedzę chodzi, panie młody. Gdybyś ją kiedyś zdobył,
czego ci nie życzę, przekonałbyś się, że zadziwiająco ciężkim jest
ona brzemieniem. Ja teraz widzę, a z tobą rozmawiam jako ta ślepa,
ponieważ pomóc chcę, a nie przestraszyć.
- O co chodzi? Co widzisz, czego ja nie widzę?
- Widzę, że ty też może widzieć będziesz. Tak, jak ja bym nie chciała,
by ktokolwiek widział. Bo wiem, że mieszka w tej kamienicy człowiek,
który tę wiedzę we fiolkach z ciemnego szkła sprzedaje... Tak, już się
boisz!
- Co ci wadzą te fiolki?
- To, że do widzenia trzeba się przygotować. Bo ja ci nie zabronię,
jeśli się uprzesz, nie mam takiej mocy. I przygotować też nie zdążę.
Mogę ostrzec: im mniej poplączesz nici ludzkich losów, gdy będziesz
widział, tym dla ciebie lepiej.
- Kobieto, jeśli dobrze cię rozumiem, rozmawiając w ten sposób
właśnie plączesz te nici.
- Nie powiedziałam: wcale, tylko: im mniej, tym lepiej. Poza tym co innego
pójdzie tak, jak gdybym nie widziała.
Domówiwszy te słowa, Cyganka niespodziewanie wybiegła tuż przed maskę policyjnego auta. Kierowca jednocześnie nacisnął hamulec i z piskiem opon skręcił w prawo, na pusty o tej porze trotuar. Lewe drzwi auta znalazły się niemal naprzeciw twarzy Cyganki. Wkrótce wyskoczył z nich drugi policjant i po krótkiej szarpaninie zgarnął ją do samochodu.
Idziesz w stronę kawiarni, tak jak planowałeś. Postanawiasz przy tym pamiętać o słowach Cyganki, nawet jeżeli teraz brzmią dla ciebie jak bełkot.
Skąd ta kobieta wiedziała o fiolce, o narkotyku, czemu przed nim ostrzega? Czujesz, że musisz porozmawiać z Jerzym.