Pochylasz głowę nie wiedząc, co się stanie dalej. Wkrótce jednak wzdychasz z ulgą, gdy jeden z twoich potencjalnych zabójców mówi, że jego zdaniem nie masz charakteru tajniaka. Nadal jednak nie podnosisz oczu. Na odchodnym jeden z nich cię trąca, niezbyt nawet mocno, lecz - zauważasz to ze zdziwieniem - starczy to, aby przewrócić cię na ziemię. Gdy się podnosisz, już ich nie ma. Otrzepujesz się zatem i opuszczasz park.