Niespodziewanie słyszysz głos profesora Iłżeckiego, który widocznie niedawno dołączył do rozemocjonowanej grupki: "Młody człowieku, przyszły lekarz nie może być nieczułym automatem. Pański egzamin zaczyna się tu i teraz, wystarczy trochę się schylić. Trzydziesci sekund na diagnozę!"

Na ziemi leży korpulentny mężczyzna. Jest nieprzytomny, oddycha z trudem, twarz ma czerwoną, wpadającą w odcień nieco siny. Jedna noga leży pod dziwnym kątem, a gdzieś z nogawki sączy się strużka krwi.

Rozcinasz delikwentowi spodnie, by znaleźć i opatrzeć ranę.

Wsłuchujesz się w oddech leżącego mężczyzny. Nie masz stetoskopu, więc po prostu przykładasz mu ucho do piersi.