- Bo oni mnie w tej chwili za swoją nie uważają. I nic w tym dziwnego: trudno w jednym taborze czy w jednym domu wytrzymać z kimś, kto nieomal zgaduje twoje myśli, kto jeszcze się tym darem szczyci, zamiast traktować go jak ten ciężki kamień na plecach niesiony - kamień, który co prawda można spoić ze ścianą, albo w fundament wmurować, ale na razie wszystko, co robi, to gniecie ci plecy.


Co to za dar właściwie?

Chyba rozumiem

.