Rozmówca niespodziewanie celuje rapierem w twój tors.
- Ale ja nie mam żadnej gwarancji na prawdziwość pańskich słów. Kapuś wymyśliłby właśnie coś takiego.


Osuwasz się na kolana, prosząc o darowanie życia

Patrzysz napastnikowi w oczy i cedzisz przez zęby: Student, i to kierunku, o który pan rozpytujesz. A pan nie jesteś nazbyt dobrym szermierzem. Serce jest niżej, tętnica szyjna wyżej.

Odpowiadasz, że kapuś nie przynosiłby wam pieniędzy na sprawę, daru od trochę niezrównoważonej psychicznie, lecz za to bardzo wam życzliwej wdowy.