Rozmówca niespodziewanie celuje rapierem w twój tors.
- Ale ja nie mam teraz żadnej gwarancji.
Kapuś, słyszący tyle razy słowo "lekarz", też by się go uchwycił jako ostatniej deski ratunku.
Osuwasz się na kolana, prosząc o darowanie życia
Patrzysz napastnikowi w oczy i cedzisz przez zęby: Serce jest niżej, tętnica szyjna wyżej.
Odpowiadasz, że kapuś nie przynosiłby wam pieniędzy na sprawę, daru od trochę niezrównoważonej psychicznie, lecz za to bardzo wam życzliwej wdowy.