Cyganka przywiera do muru w taki sposób, że jej nie widać ani z od strony ulicy, ani z podwórza. Zaczyna do ciebie szeptać:
- Dobrym jest pan człowiekiem, może nazbyt łagodnym, ale dobrym. Radziłabym więcej bezczelności, życie się wtedy robi o wiele ciekawsze... Wiem jednak, że ktoś inny by się nie odwrócił, nie ulitował... Tyle że to zupełnie niepotrzebne było. Policja by mnie wywiozła na szosę radzymińską, a stamtąd miałabym już blisko do łęgów, do swoich... Nie wiem co prawda, jak by mnie przyjęli, ale od dawna chciałam to sprawdzić, wypytać.
Pytasz, skąd wie, jak by się skończyła sprawa z policją.
Pytasz, dlaczego boi się spotkania ze swoimi.