Czym bowiem, jeśli nie szatańskim wynalazkiem, jest zabieg, który leczy przez uczynienie żywego ciała martwym? A trzeba wam wiedzieć, umiłowani, że takie zastosowanie panowie lekarze znaleźli dla impregnatu w fabrykach pana Putiatyckiego wytwarzanych. Znacie ten środek, dający drewnu moc i trwałość, za sprawą której - jak się nasi inżynierowie chwalą - najprostszy silnik benzynowy można obecnie stworzyć z byle drewnianego cebra. I to jest dobre, tego Kościół nie gani. Ale by ciało ludzkie impregnatem nasączać, żywe umarłym czynić - na to zgody nie ma! I niech panowie lekarze nie mówią, że to bardziej humanitarne od odcięcia zatrutej gangreną nogi i doczepienia w jej miejsce protezy, bo praktykowane przez nich rozwiązanie jest zbezczeszczeniem świątyni ludzkiego ciała! Powiedzcie, jaka dusza w tak sprofanowanym domu mieszkać może?!

Więc o to chodzi! Zastanawiasz się, skąd ten kapłan ma wiedzę o eksperymentach, o których nawet na korytarzach Akademii mówi się szeptem, bo wszelkie informacje, tajne, pochodzą ze szpitali wojskowych. Ale oto organy zaczynają grzmieć, ty zaś, jako niedowiarek, stwierdzasz, że nie wiesz, jak się powinieneś zachować w momencie podniesienia. Nie chcesz uklęknąć przed hostią, nie chcesz także kłuć w oczy swą stojącą postawą. Dlatego też wychodzisz możliwie dyskretnie, po czym


Idziesz do parku.

Zmierzasz w stronę kawiarni, idąc drogą okrężną, tak że swoją kamienicę mijasz tym razem od frontu.