Jadwiga poważnieje. Widać to jednak tylko po nieuchwytnych z daleka szczegółach mimiki, a głównie po wyrazie dużych, ciemnych oczu. Z daleka nadal wygląda na słodką trzpiotkę, zalotnie pochylającą się nad stolikiem gościa. Zaczyna jednak szeptać do ciebie słowa, które zupełnie do tego obrazu nie pasują. Że socjaliści to jakieś grube szychy, a ci żołnierze w kącie to nie żadni elewi, co przyszli się zabawić. Jest pewna, policzyła belki na pagonach. Nachyla się nad tobą, czujesz ciepło, żołnierze pewnie myślą, że musnęła ustami płatek twojego ucha, i wtedy słyszysz, że się boi, że zaraz tu będzie prowokacja, strzelanina, jak dwa tygodnie temu u Fukiera.

Ty też zacząłeś podczas tej rozmowy grać tak, ażeby ciało kłamało słowom. Siedząc zatem w pozycji przesadnie swobodnej, z łokciem na stole i podpartą, przekrzywioną głową:


Pytasz: Umie panienka udawać epilepsję? Napad drgawkowy? Wtedy jedni czy drudzy będą musieli panienkę zanieść na zaplecze.

Szepczesz: To ja, panienko, udam epilepsję. Padaczkę znaczy, napad drgawkowy, grand mal. Proszę przytrzymać mi głowę i krzyknąć, aby zanieśli mnie na zaplecze.