Na ławce siedzi kobieta, na oko czterdziestoletnia, ubrana w czarną, elegancką suknię. Siedzi i płacze w koronkową chusteczkę. Pytasz ją grzecznie, o co chodzi, po czym zostajesz obsypany wyzwiskami, że jak tak można porządną wdowę nagabywać. Wdowę po pułkowniku, ale takim prawdziwym, nie z legionowego nadania, który walczył w dwudziestym szóstym po stronie rządowej.


Wyrażasz współczucie i pytasz, czy możesz pomóc.

Nic tu po tobie. Odchodzisz w stronę kawiarni

.