Siadasz. Kelner leniwie podnosi się ze swego miejsca, lecz zatrzymuje się w połowie ruchu, trochę zdziwiony, że na jego ramieniu nagle znalazła się kobieca ręka. Ręka w dodatku młoda i delikatna, bo należąca do córki właściciela. Ze zdziwieniem dostrzegasz, jak bierze od kelnera kartę, upstrzoną plamami z kawy i z wina, i idzie w twoją stronę, niosąc ją dziwnie wysoko, jakby chciała osłonić profil twarzy, zwracajacy się w stronę stolika wojskowych. Kiedy podchodzi
Zdawkowo prosisz o kawę i koniak
.Grzecznie pytasz, dlaczego osóbka tak piekna, a przy okazji tak ważna w tym zakładzie, pofatygowała się do twojego stolika.