Jerzy chrapie w najlepsze, tymczasem twój wzrok po raz kolejny tego ranka natrafia na fiolkę z ciemnego szkła, jak zwykle ustawioną na płasko leżącym lusterku. Wiesz, że to stara sztuczka Jerzego: że kiedy tylko wraca do mieszkania, to pierwszą jego czynność stanowi spojrzenie w to lusterko pod określonym kątem. Wiesz, że gdyby wybrane litery z etykiety odbiły się w innym miejscu niż zazwyczaj, Jerzy od razu zorientowałby się, że gmerałeś przy jego specyfikach. A coś takiego nie ma się prawa zdarzyć, bo potem musiałbyś się wyprowadzić z tego mieszkania w trybie nagłym. I pewnie nie byłby to koniec problemów, chyba że przeprowadzkę uskuteczniłbyś od razu przy pomocy kolei żelaznej. Cóż, Jerzy ma w Warszawie specyficznych znajomych. Spotkania z nimi stałyby się niebezpieczne. Póki co chroni cię przed nimi tylko fakt, że jesteś Kolegą naszego złotego chemika.

Poza tym istnieją prostsze niż kradzież sposoby na zapoznanie się z zawartością fiolki. Jerzy powtarza, że zawsze możesz zapytać, że jakby co na pewno się dogadacie. I choć odmawiałeś, to jednak gdzieś z tyłu głowy tłucze ci się myśl, że dzień dzisiejszy właściwym byłby na taką próbę. Gorzej nie będzie, zatem...


Zwalczasz pokusę i cicho wychodzisz na miasto.

Też masz swoje sposoby. Idziesz zjeść ogórki, które zapobiegliwie przygotowałeś poprzedniego dnia.

Tak, to właściwy moment. Budzisz Jerzego, niech cię poczęstuje.