Idziesz, a w głowie wyświetlają ci się filmy, których przewodnim motywem jest nieunikniony upadek, życiowa katastrofa, bieda i upodlenie. Nic dziwnego, że kiedy już otwierasz drzwi, wyglądasz jak siedem nieszczęść. Kiedy opowiadasz Jerzemu o swoim nieszczęściu, on tylko kiwa głową, a na koniec mówi, że jego zdaniem jedyną szansą dla ciebie jest w tej chwili zażycie jego cudownej chemii. Zastanawiasz się nad tym przez chwilę, po czym odpowiadasz:

Nie, dzięki, nic mi nie pomoże. Ale pójdę na egzamin, żeby potem nie myśleć, że nie spróbowałem, ale bez żadnej chemii, co to to nie.

Kto wie, może to jedyna dostępna mi opcja.