W dorożce dopytujesz o szczegóły, lecz kwiecisty styl twojego rozmówcy bynajmniej nie ułatwia wyrobienia sobie opinii. Podobno twoja przyszła pacjentka "niknie w oczach". Podobno "je jak ptaszek", wciąż kręci jej się w głowie i zanosi się suchym, rozpaczliwym kaszlem. Może to być wszystko, od zatrucia, przez przeziębienie, po gruźlicę.
Bezsensowna rozmowa, która ma zastąpić wywiad środowiskowy, trwa w najlepsze, kiedy rewolucjonista niespodziewanie oświadcza, że jesteście u celu.